Kiedy dowiedzieliśmy się, że żona znowu jest w ciąży ogarnęła nas euforia. 

Fakt posiadania syna napawał nas optymizmem i złudnym przekonaniem, iż teraz będzie łatwiej.Nasze jak się później okazało nieprawdziwe przekonanie o tym, że z drugim dzieckiem jest prościej były dodatkowo  podsycane przez znajomych i rodzinę.

Drugi poród miał być łatwiejszy, opieka prostsza, koszty mniejsze i w ogóle miało być dużo, dużo łatwiej…Jak to się mówi: “ Nadzieja, matką głupich”

Drugi poród jest łatwiejszy

Na pierwszy ogień jak wiadomo poszedł poród. Żona stwierdziła, że gdyby miała taki pierwszy to w życiu nie zdecydowałaby się na drugie dziecko.

Wszystko zaczęło się o 6.30 a skończyło dopiero o 20.20.

Skurcze co dwie minuty, mała owinięta pępowiną, tryskające na położną wody płodowe i nieugięty lekarz  na prośby o cesarkę lub chociaż środki przeciwbólowe.

Generalnie sceny jak z filmu typu Slasher i kilkanaście szwów. 

Dochodzi do tego czas pandemii i ograniczenia z nim związane czyli zakaz oddalania się z oddziału i brak wizyt rodzinnych.
Żona jest już prawie dwa tygodnie po porodzie a dalej ma problemy z poruszaniem. 

Także jeśli ktoś myśli, że drugi poród jest łatwiejszy a trzecie dziecko to już same wyskakuje przy odgłosach werbli to grubo się myli.
Każdy poród jest inny i nie ważne czy to Wasze pierwsze, piąte czy dziesiąte dziecko zawsze może się coś zesrać w najmniej oczekiwanym momencie.

Pierwsze dni w domu

Maks ustanowił poprzeczkę bardzo wysoko. Nie był tylko grzecznym dzieckiem do 5 miesiąca był aniołkiem, dopiero po tym czasie zaczęły się problemy zdrowotne ale i tak znosił dzielnie wszystkie choroby.

Lilka generalnie też jest grzeczna, natomiast są pewne różnice.

Ulubionym miejscem do spania Maksa było łóżeczko bądź wózek,
Lilianna śpi w łóżeczku tylko w nocy. W dzień potrzebuje bliskości i śpi głównie na rękach. Mit o rozpieszczaniu dziecka i noszeniu na rękach uważam za bzdurny, ponieważ moja córka od pierwszego dnia życia lubi się “nosić”. Nawet jak leży w kokonie musi ktoś siedzieć obok bo inaczej kończy się płaczem.

Nikt jej tego nie uczył po prostu tak ma. Może sprzyja temu jej kobieca natura. Nie wiem, nie znam się ale  liczymy się z tym i szykujemy się do zakupu chusty. 

Syn od drugiego dnia życia przesypiał prawie całą noc, miał jedną przerwę na mleko w nocy. 
Lilianna pije co trzy godziny a w dzień zdarza się, że co dwie.

Oprócz tego Lilka już pobiła Maksa kupą w wannie, obsikaniem i obrzyganiem ręcznika kąpielowego a do tego cały czas pokazuje na “fakersy” 😀  

Na pierwszy rzut oka widać, że Mała jest też dużo bardziej ruchliwa przez co dużo gorzej się ją przebiera. Pierwsze moje przewinięcie skończyło się z piętami w kupie…Oczywiście chodzi o pięty Lilki 😀 

Podsumowując jest ciężej ale bez tragedii…

Koszta będą mniejsze…

Hmm…Powiem tak. Sama wyprawka kosztowała nas bardzo podobnie co wcześniej, ponieważ nie byliśmy zdecydowani na drugie dziecko i dużo rzeczy rozdaliśmy.

Z wyprawki Maksa został jedynie przewijak, kokon oraz wózek.
Za to kupiliśmy łóżeczko i elektryczny laktator co przy narodzinach Maksa nas ominęło.

Jak wspominałem wcześniej było nieco taniej ale również bez szaleństw.
Za zaoszczędzone pieniądze życia na nowo nie dalibyśmy rade sobie ułożyć.

Doświadczenie

Ktoś, kiedyś powiedział, że dzieci są jak drzewa. Każde jest inne więc głupotą jest je porównywać. Matko Bosko jakie to prawdziwe…

Generalnie czuję się dużo pewniej w kwestiach technicznych, jestem dużo spokojniejszy ale to i tak nie zmienia faktu, że czuję się jakbym znowu uczył się wszystkiego od nowa.

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że życie to droga…a nie, zaraz to ja powiedziałem.

Więc: “Życie to droga bez celu, najważniejsze to cieszyć się podróżą”

Tacierzyństwo jest moją drogą, która jak żadna inna daje mi radość z życia.

I co by się nie działo, było warto…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *