Kiedy oczekiwaliśmy przyjścia na świat naszego pierwszego dziecka znalazłem sobie nowe hobby. W ilościach hurtowych pochłaniałem książki na tematy wychowania dzieci. 

Interesował mnie każdy szczegół. Zaczynając od rozwoju emocjonalnego oraz intelektualnego poprzez komunikowanie się i choroby wieku młodzieńczego a na odżywianiu kończąc. Wszystko czytałem i układałem w głowie jak pozyskaną wiedzę będę stosował w przypadku wychowania swojego pierworodnego. Plan był idealny :

Jedzenie tylko zdrowe…zero słodyczy, pustych kalorii a na sam dźwięk słowa “ syrop glukozowo – fruktozowy “ dostawałem palpitacji serca.  
Obiecywałem sobie, że mój syn nie będzie oglądał żadnych bezsensownych bajek a czas będziemy spędzać tylko na twórczych zabawach rozwijający jego kreatywność. Z jednej strony będę dbał o jego rozwój intelektualny a z drugiej będę go uczył jak nie być ciamajdą na wuefie.
Śmiać mi się chce dzisiaj jak o tym wszystkim pomyślę.
I choć wiele z tych rzeczy jakie planowałem udało się zrealizować, to niektóre nie weszły nawet w fazę dialogu technicznego 😀 
Jestem dumny z tego, że Maks nie zna smaku McDonalda, Nutelli czy nie pije gazowanych napoi. A co z resztą? No cóż, w planowaniu swojego idealnego rodzinnego świata zapomniałem o jednej najistotniejszej sprawie.

 O moim synu.

Mój wzór idealnego ojca legł w gruzach wraz z przyjściem na świat Maksa. Tyle planów, tyle idei, tyle starań. Wszystko zostało brutalnie zweryfikowane przez życie i  mojego  syna. Nikt mnie wtedy nie uświadomił, że wszystkie nasze plany odnośnie naszych dzieci muszą się przede wszystkim podobać naszym dzieciom! W innym wypadku jest to tylko spełnianie ambicji rodziców. 

 I wtedy zrozumiałem, że nie ma takiego czegoś jak ideał. 

Nie ma idealnych ludzi, nie ma idealnych rodziców, nie ma idealnych dzieci, nie ma idealnego miejsca, pracy, domu… Idealne divy na kolorowych okładkach pism, piękne fotoszopowe modelki  puszczają bąki, robią śmierdzące kupy i często mają parszywy charakter. Jest tylko chwilowe zauroczenie. Chwilowe zaćmienie umysłu i brak możliwości spojrzenia na otaczający świat krytycznym okiem.

Więc jakim jestem rodzicem? Hmmm… Chyba nie mnie to oceniać. Za kilka lat spytamy Maksymiliana. Wtedy dowiem się prawdy i wtedy przyjdzie ostateczna weryfikacja idei rodzicielskich. 

Póki co jestem sobą. Nie chcę udawać kogoś kim nie jestem. Nie chcę świecić autorytetem we wszystkich dziedzinach życia nawet tych, na których się nie znam. Staram się być szczery ze sobą i ze swoją rodziną. 
Nie Chcę być dla syna alfą i omegą, wyrocznią, trenerem, kołczem i nie wiadomo kim jeszcze.
Chcę być po prostu jego tatą. Tatą, który czasami powie: “ Nie wiem synu” , “ Nie potrafię” “Nie umie”. 
Chcę być tatą najlepiej jak potrafię.
Nie oglądam się na innych.
Nie słucham rad.
Staram się patrzeć na moje dziecko i dostosowywać się do sytuacji.

Przestałem sobie tworzyć sztuczne ciśnienie na bycie idealnym rodzicem lub na stworzenie idealnego świata do rozwoju dla mojego syna. Gdy chcę odpocząć puszczam Maksowi bajki. Pozwalam czasami na zjedzenie kilku Kinderków więcej, zamiast siedzieć i rozwiązywać quizy ganiamy się po mieszkaniu strzelając do zombie i duchów. 
Przestałem szukać idealnych rozwiązań. Staram się po prostu być. Być, by razem spędzać czas, przeżywać, dzielić się emocjami. Być obecnym w jego życiu. Pocieszać po porażkach. Nosić na rękach po zwycięstwach.

To tak niewiele a wielu rodziców o tym zapomina.

Wystarczy ku*wa być ! A reszta się ułoży.

Czasu spędzonego sam na sam nie da się zastąpić dodatkowymi lekcjami i zajęciami. Języki, sport, dodatkowe zainteresowania są ważne ale to od nas rodziców zależy czy na wzburzone fale otaczającego nas świat popłynie emocjonalny wrak, podziurawiony przez słaby kontakt z rodzicami czy piękny katamaran, którego napędzać będą wielkie żagle pewności siebie. To w domu budujemy podstawowe zachowania z jakimi nasze dziecko wyruszy w świat. Dlatego obecność to najlepsze co możemy dać swoim dzieciom. 

Zawsze będę z dumą mówił o swoich dzieciach, bo bycie ojcem to najlepsze co przytrafiło mi się w życiu.

2 thoughts on “Tata niedoskonały”

  1. Wydaje mi się ,że jesteś świetnym ojcem przez to, że Twojego nie było kiedy go potrzebowałeś. Dlatego tak dobrze to rozpracowałes i rozumiesz 😉 pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *