Jest dzień dziewiąty, piątego miesiąca, roku pańskiego.

Rozmyślam właśnie o momencie, w którym dowiedziałem się, że w niedoczynności tarczycy spowodowanej chorobą Hashimoto moja żona nie będzie już sama. Chory jestem również ja.
Pierwsza myśl jaka mnie naszła to co z moim synem? 

Niestety odpowiedź lekarza była dla mnie okrutna i powiem szczerze dość mocno mnie zmartwiła.

Według lekarza Maks będzie również chory 🙁 

Oczywiście w tak młodym wieku nie da się tego sprawdzić ale główną przyczyną Hashimoto i niedoczynności są geny. Więc jeśli oboje rodziców jest chora to rachunek jest prosty.

Trzeba żyć całkiem innym rytmem niż większość społeczeństwa, by zachować się w sprawności fizycznej mając te dwie choroby. 

Zacząłem się zastanawiać jak wpoić mojemu synowi zasady zdrowych nawyków tak, by jak najdłużej utrzymał się z dala od problemów zdrowotnych a może nawet do nich nie dopuścił.

Podstawą jest zdrowy styl życia. Jak przekazać dziecku wychowującemu się w świecie, który obraca się w  kulcie żarcia. Żarcia niezdrowego, żarcia szybkiego, chemicznego, byle jakiego. Jak wytłumaczyć dziecku  że coś co nie jest naładowane cukrem, nie pochodzi z McDonalda jest lepsze i smaczniejsze.  Jak uczyć dziecko, by w życiu odnajdywało balans między pracą i podążaniem za ambicjami a umiejętnością odpoczywania i dystansowania się od całego otoczenia. 

Kiedy rodzice jego kolegów przenoszą na swoje pociechy chore ambicje i tworzą z nich od najmłodszych lat  współzawodników,  ja mam tłumaczyć mojemu dziecku, że trzeba przede wszystkim podążać za własnym rozumem i nie przejmować się tym co mówią i robią inni ??

Jak? Niech ktoś mi powie ku.wa JAK ? Bo szczerze nie mam pojęcia. 

Nie przespałem wiele nocy. Myślałem i myślałem i nic sensownego nie potrafiłem wymyślić.

Wtedy pomyślałem, że nie będę Maksowi nic tłumaczył, nic nie będę mu wpajał, nic nie będę go uczył. Postanowiłem, że mu to pokaże. Pokaże mu na własnym przykładzie. 

Dzieci podobno uczą się najwięcej przez obserwacje. Więc jeśli nasze dzieci będą oglądały rozlazłe mamałygi, które całe dnie przesiadują na kanapie wpatrzone w tv, jeśli nauczymy je narzekać zamiast cieszyć się z tego co się ma, to na jakich ludzi wyrosną nasze dzieci? 

Wychowamy pokolenia hejterów, zaszczepionych nienawiścią do świata i ludzi. Wychowamy kolejne pokolenie, korpo szczurów, dla których najważniejsze będzie żreć, spać i pracować.

Czy takie mają być nasze dzieci ? 

Dlatego postanowiłem pokazać Maksowi, że można inaczej.

Choć jestem na początku tej drogi to krok po kroku, dzień po dniu, tydzień po tygodniu staram się iść do przodu. Staram się doceniać co mam i nie oczekiwać ciągle więcej i więcej. Każdego dnia staram się być kimś lepszy. Nie dla siebie tylko dla moich dzieci.

To jest moją motywacją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *